Ślub Marty i Krzyśka
W dzień wesela przed samą uroczystością zaczął padać deszcz. Marta drogę z domu do kościoła pokonała w kaloszach :) Na szczęście dosyć szybko się wypogodziło i podczas pleneru było już słonecznie. Burza natomiast przeniosła się na salę weselną. Oczywiście w pozytywna znaczeniu tego słowa ;) PS. Znowu spotkałem sporo znajomych twarzy z „ogólniaka” :)
Komentarze są wyłączone
