2009/2010

Czegoś koniec, czegoś początek...
Rok rozpoczął się fotografowaniem morsów i śmiałków uczestniczących w Rajdzie Zimowym. Później był Dzień Jedności Kaszubów i bicie rekordu świata w ilości osób jednocześnie grających na akordeonach. Było też kilka doznań fotograficzno-kulinarnych. U państwa Leman zajadałem się chlebem upieczonym w tradycyjnym piecu. Pan Gunnar Jensen i jego rodzina ugościła mnie potrawami kuchni skandynawskiej. Po drodze była Turecka Sobota, Zlot Czarownic, był koncert Golec uOrkiestry i największa impreza, czyli Zjazd Kaszubów. Dwanaście godzin na nogach i efekt w postaci obszernej fotorelacji przygotowanej dla Urzędu Miejskiego w Bytowie.
Świetnych ludzi poznałem realizując reportaże w dwóch zakładach produkujących ceramikę w Chmielnie. Za sprawą pana Rudolfa Kręckiego z Brodnicy Górnej poznałem tajniki wyrobu tabakier z bydlęcych rogów.
Niestety niektórych planów nie udało się zrealizować. Nie przebiłem się przez machinę biurową zakładu Lubiana i nie miałem możliwości sfotografowania meczu Bytovii z Wisłą Kraków. Mam nadzieję, panowie z Bytovii, że w przyszłym roku specjalnie dla mnie powtórzycie ten wyczyn. :)
Poza tym w 2009 roku współpracowałem owocnie z Kurierem Bytowskim, gby.pl i KFP. Ruszyłem na dobre z fotografią ślubną. Wierzę, że bytowskie pary docenią moje spojrzenie i podejście do tego tematu.
Rok kończy się dla mnie raczej słabo, ale mam nadzieję, że zmiany, które szykują się od początku roku 2010 wyjdą mi na dobre…
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku!










